Categories
Praca Szkola

Status update, czyli co się ostatnio działo. A co dziać się będzie?

Data ostatniego wpisu – 25 marca 2012, ale ponieważ to była tylko integracja z Facebookiem, to należałoby spojrzeć na wcześniejszy wpis z 23 marca, który był… galerią zdjęć Oli. 🙂 Ostatni wpis, który niósł jakąś informację o tym co się dzieje w moim życiu pochodzi sprzed pięciu miesięcy.
Pora nadrobić zaległości.

Categories
Fotografia Inne

SFI 2012, Kraków

W weekend wraz z KNR, Mikomem i Kamilą pojechaliśmy na 8. Studencki Festiwal Informatyczny w Krakowie. Sam wyjazd był bardzo udany i pomimo długiej jazdy pociągiem i kilku ciekawych historii (które pozostawię na opowiadanie przy piwie) jestem z niego zadowolony. Co prawda do ostatniej chwili byłem lekko zestresowany, bo… oczekiwałem na mój nowy obiektyw do Canona, które miał przyjść w czwartek popołudniu lub piątek rano. Nasz pociąg był o godzinie 6.00, więc odbiór w piątek odpadał, a wyjazd do Krakowa przecież jest świetną okazją do przetestowania nowego gadżetu.

Categories
Capoeira Różności Szkola

Batizado em Berlin. Oraz kilka słów podsumowania.

Zacznę od podsumowania ostatniego czasu. Aby niektóre osoby nie musiały wszystkiego czytać, to pogrupowałem je w kategorie: Prywatne, Szkoła (Nauka), ABADA oraz Plany 😛 W ten sposób można przeskoczyć to co Was nie interesuje, a przecież coś na pewno nie interesuje 🙂

 

Prywatne

Taaa… najłatwiej pisać o sobie. Przez ostatnie pół roku pomimo tego, że wiele się zmieniło w moim życiu to sam się wiele nie zmieniłem i zamiast rewolucji następuje stopniowa ewolucja Quatiego. Co prawda nagle dużo osób zaczęło mi wmawiać, że jestem stary (i pewnie już zmarnowałem życie), ale ja ich niesłucham (tralala!) i zasuwam dalej. Tracąc swój czas na tak bezsensowne czynności jak: Facebook, książki, filmy i seriale. Czasami biorąć aparat i robiąc kilka niebrzydkich zdjęć. No cóż ciągle jestem “no-lifem”, a przynajmniej tak twierdzą niektórzy. Zapytam dziś na imprezie urodzinowej Andrzeja o to. 😛

Szkoła (Nauka)

Czyli “for science bitches!”. Jeżeli jeszcze o tym nie wiecie mam plan pozostać na studiach kilka dni (lat?) dłużej. Ciekawe czy coś z tego wyjdzie szczególnie, że na moim roku takich osób jest sporo, a w tym roku przyjęte na studia doktoranckie… trzy osoby. Moje oceny same nie gwarantują pozycji w rankingu, więc próbuje nadrobić to dodatkową działalnością na rzecz wydziału. I tak koło naukowe jeździ i działa promując wydział i szerząc wiedzę o robotyce i logice rozmytej wśród młodzieży. Wraz z KNR występujemy w prasie, radiu i telewizji. A zgodnie z ostatnim sprawozdaniem z działalności koła trafiliśmy przez ostatnie 11 miesięcy bezpośrednio do ponad 1500 osób (nie licząc tych w radiu i TV).

Prowadziliśmy zajęcia dla Unii Europejskiej – Newton też był uczniem, występowaliśmy na festiwalu nauki, a co pewien czas (średnio raz w miesiącu) prowadzimy wykłady dla młodzieży z robotyki. Dodajmy do tego organizację poznańskiej edycji FLLa (Listopad 2010) i drugiego PozRobota (kwiecień 2011), a zostanie nie wiele czasu na prokrastynacje… to znaczy ciężką pracę naukową. A jednak każdy z nas rzucił się w ambitny plan napisania ciekawej pracy magisterskiej…

A teraz pora na właściwą cześć postu.

ABADA Capoeira – Batizado Berlin 2011.

Jako, że termin fajny (lipiec), cena niska (30EUR), a odległość mała (250km samochodem), to nie mogłem nie pojechać do Berlina na 1-sze Batizado profesora Zinho w tym właśnie mieście. Jak było?

Batizado było małe… raptem 15 sznurów. Więc gościnnie przyjechał profesor Pretao, który też prowadził treningi. Pierwsze co się rzuca w oczy, to różnica pomiędzy nim a Zinho. Pretao wydaje się być bardziej metodyczny i cierpliwy, ale też mniej “ciśnie”. Przykłada ogromną wagę do najmniejszych detali, a treningi są bardzo skoncentrowane na jednej rzeczy. Zinho z kolei robi bardziej uniwersalne treningi, na których nie oszczędza swoich uczniów. Próbuje przekazać idee i i ogólne wzorce. Różnice więc są duże. Każda ze “szkół” Ma swoje zalety i wady. Mi się wydaje, że jest jedynie różnicą gustów komu, który trener bardziej przypada do gustu. Mi treningi i Zinha i Pretao bardzo odpowiadały. Sporo się nauczyłem, a co dla mnie (ostatnio) najważniejsze nabrałem masy chęci do grania capoeira. Brakuje mi tego teraz i chętnie bym się spakował i gdzieś pojechał na roda… ale nie ma gdzie 😛 Pewnie jakby Safira była w Polsce to by wpadła na jakiś pomysł, ale dopóki jest w Anglii, dopóty nie można korzystać z jej ogarnięcia tematu warsztatów w Europie 😛

Co do moich przemyśleń na temat mojego poziomu. To nadal nie jest dobrze… dużo mi brakuje i choć czuję, że bardziej ogarniam w roda i nie daje się bić jak dziecko, to nadal moja gra jest uboga i “krótka”. Widzę wyraźny spadek w swojej kondycji. Szczególnie odczuwam prace nóg, nie mam już takiej siły aby wytrzymać tyle ile kiedyś w cadeira, albo robiąc esquivas. Wykorzystam to jednak jako motywację do treningów. W drugiej połowie sierpnia z Alegrią planujemy uruchomić “program motywacyjny” dla Poznania w postaci Ligi Mistrzów+ (muszę w końcu znaleźć jakąś lepszą nazwę dla tej inicjatywy), gdzie będziemy trenować twardo i fizycznie i muzycznie.

A dlaczego dopiero w drugiej połowie sierpnia. To proste i jasne… bo wracam do Polski dopiero 12-tego. Skąd?

 

Rumunia.

Czyli dwa tygodnie wśród wampirów. Co tu pisać! Pół spontaniczny wypad do kraju nad morzem czarnym. Chcemy zwiedzić kilka pięknych miejscowości górskich, a na koniec wykąpać się w morzu. Ekipa jest dobra! Miejsce też! Byle tylko pogoda dopisała i nie wybuchła jakaś mała rewolucja 🙂

Znając Andrzeja i siebie postaramy się założyć jakiś kanał na Twitterze/Blipie, gdzie będziecie mogli śledzić naszą podróż 🙂