Categories
Capoeira Różności Szkola

Batizado em Berlin. Oraz kilka słów podsumowania.

Zacznę od podsumowania ostatniego czasu. Aby niektóre osoby nie musiały wszystkiego czytać, to pogrupowałem je w kategorie: Prywatne, Szkoła (Nauka), ABADA oraz Plany 😛 W ten sposób można przeskoczyć to co Was nie interesuje, a przecież coś na pewno nie interesuje 🙂

 

Prywatne

Taaa… najłatwiej pisać o sobie. Przez ostatnie pół roku pomimo tego, że wiele się zmieniło w moim życiu to sam się wiele nie zmieniłem i zamiast rewolucji następuje stopniowa ewolucja Quatiego. Co prawda nagle dużo osób zaczęło mi wmawiać, że jestem stary (i pewnie już zmarnowałem życie), ale ja ich niesłucham (tralala!) i zasuwam dalej. Tracąc swój czas na tak bezsensowne czynności jak: Facebook, książki, filmy i seriale. Czasami biorąć aparat i robiąc kilka niebrzydkich zdjęć. No cóż ciągle jestem “no-lifem”, a przynajmniej tak twierdzą niektórzy. Zapytam dziś na imprezie urodzinowej Andrzeja o to. 😛

Szkoła (Nauka)

Czyli “for science bitches!”. Jeżeli jeszcze o tym nie wiecie mam plan pozostać na studiach kilka dni (lat?) dłużej. Ciekawe czy coś z tego wyjdzie szczególnie, że na moim roku takich osób jest sporo, a w tym roku przyjęte na studia doktoranckie… trzy osoby. Moje oceny same nie gwarantują pozycji w rankingu, więc próbuje nadrobić to dodatkową działalnością na rzecz wydziału. I tak koło naukowe jeździ i działa promując wydział i szerząc wiedzę o robotyce i logice rozmytej wśród młodzieży. Wraz z KNR występujemy w prasie, radiu i telewizji. A zgodnie z ostatnim sprawozdaniem z działalności koła trafiliśmy przez ostatnie 11 miesięcy bezpośrednio do ponad 1500 osób (nie licząc tych w radiu i TV).

Prowadziliśmy zajęcia dla Unii Europejskiej – Newton też był uczniem, występowaliśmy na festiwalu nauki, a co pewien czas (średnio raz w miesiącu) prowadzimy wykłady dla młodzieży z robotyki. Dodajmy do tego organizację poznańskiej edycji FLLa (Listopad 2010) i drugiego PozRobota (kwiecień 2011), a zostanie nie wiele czasu na prokrastynacje… to znaczy ciężką pracę naukową. A jednak każdy z nas rzucił się w ambitny plan napisania ciekawej pracy magisterskiej…

A teraz pora na właściwą cześć postu.

ABADA Capoeira – Batizado Berlin 2011.

Jako, że termin fajny (lipiec), cena niska (30EUR), a odległość mała (250km samochodem), to nie mogłem nie pojechać do Berlina na 1-sze Batizado profesora Zinho w tym właśnie mieście. Jak było?

Batizado było małe… raptem 15 sznurów. Więc gościnnie przyjechał profesor Pretao, który też prowadził treningi. Pierwsze co się rzuca w oczy, to różnica pomiędzy nim a Zinho. Pretao wydaje się być bardziej metodyczny i cierpliwy, ale też mniej “ciśnie”. Przykłada ogromną wagę do najmniejszych detali, a treningi są bardzo skoncentrowane na jednej rzeczy. Zinho z kolei robi bardziej uniwersalne treningi, na których nie oszczędza swoich uczniów. Próbuje przekazać idee i i ogólne wzorce. Różnice więc są duże. Każda ze “szkół” Ma swoje zalety i wady. Mi się wydaje, że jest jedynie różnicą gustów komu, który trener bardziej przypada do gustu. Mi treningi i Zinha i Pretao bardzo odpowiadały. Sporo się nauczyłem, a co dla mnie (ostatnio) najważniejsze nabrałem masy chęci do grania capoeira. Brakuje mi tego teraz i chętnie bym się spakował i gdzieś pojechał na roda… ale nie ma gdzie 😛 Pewnie jakby Safira była w Polsce to by wpadła na jakiś pomysł, ale dopóki jest w Anglii, dopóty nie można korzystać z jej ogarnięcia tematu warsztatów w Europie 😛

Co do moich przemyśleń na temat mojego poziomu. To nadal nie jest dobrze… dużo mi brakuje i choć czuję, że bardziej ogarniam w roda i nie daje się bić jak dziecko, to nadal moja gra jest uboga i “krótka”. Widzę wyraźny spadek w swojej kondycji. Szczególnie odczuwam prace nóg, nie mam już takiej siły aby wytrzymać tyle ile kiedyś w cadeira, albo robiąc esquivas. Wykorzystam to jednak jako motywację do treningów. W drugiej połowie sierpnia z Alegrią planujemy uruchomić “program motywacyjny” dla Poznania w postaci Ligi Mistrzów+ (muszę w końcu znaleźć jakąś lepszą nazwę dla tej inicjatywy), gdzie będziemy trenować twardo i fizycznie i muzycznie.

A dlaczego dopiero w drugiej połowie sierpnia. To proste i jasne… bo wracam do Polski dopiero 12-tego. Skąd?

 

Rumunia.

Czyli dwa tygodnie wśród wampirów. Co tu pisać! Pół spontaniczny wypad do kraju nad morzem czarnym. Chcemy zwiedzić kilka pięknych miejscowości górskich, a na koniec wykąpać się w morzu. Ekipa jest dobra! Miejsce też! Byle tylko pogoda dopisała i nie wybuchła jakaś mała rewolucja 🙂

Znając Andrzeja i siebie postaramy się założyć jakiś kanał na Twitterze/Blipie, gdzie będziecie mogli śledzić naszą podróż 🙂

 

 

 

 

Categories
Capoeira Fotografia Różności

Atak zimy…

media donoszą o pierwszym w tym sezonie ataku zimy. Drogowcy znów zaskoczeni 🙂
Ja natomiast prawie jak zawsze przy pierwszym śniegu biorę aparat i idę na spacer. To już chyba taka (świecka) tradycja.

O tym jednak za chwilę. Najpierw, dla moich fanów (fanek?) krótka relacja z ostatniego kwartału. Czas płynie nieubłaganie, a ja znów przez dwa miesiące nie napisałem nic, a sporo się wydarzyło. Większość opowieści jest nieciekawa, ale o kilku rzeczach warto wspomnieć.

Po pierwsze w międzyczasie odbyły się warsztaty z Mestre Camisą(!) we Wrocławiu. Tradycyjnie Camisa to firma, która nie zawodzi. Treningi super! Dodatkową atrakcją były III Jogos Poloneses. Tu niespodzianek nie było 🙂 Safira znów zdobyła puchar (gratuluje!) podobnie jak Furao! Cieszę się ze zwycięzcami, jednak zaczynam się martwić tym, że trzeci raz z rzędu nitk nie zagroził pozycji zwycięzcom. Proszę, nie zrozumcie mnie źle! Uważam, że Safira i Furao mają bardzo dobrą capoeira i świetnie reprezentują naszą grupę. Jednak martwi mnie to, że nikomu przez trzy lata nie udało się ich dogonić. Szkoda.

Jednak jest nadzieja. Staszek (trenujący w Poznaniu) dał popis i został wyróżniony wśród cordao amarela! Oby tak dalej, a za rok wygrasz w kategorii C. Co do mojego występu… no cóż zamiast się zmotywować, to trochę się zdołowałem. Wiem, że nie jestem najlepszy (ba! dużo mi brakuje!), ale liczyłem, że się chociaż zakwalifikuje i nie odpadnę w pierwszych eliminacjach. To co powinno być dla mnie motywatorem stało się, raczej czymś co mnie trochę dobiło.

Okazję do poprawy humoru miałem, gdy niespodziewanie pojawił się w Poznaniu graduado Tupi (z Belgii). Przyjechał na kilka dni na zaproszenie Safiry i  poprowadził dla nas trzy treningi. Treninigi były bardzo ciekawe i w sumie wyczerpujące (to dobrze!). Obecnie myślimy nad tym, aby częściej zapraszać gości z innych miast (a może i krajów). Daje to motywację. Dodatkowo w międzyczasie wpadłem na roda do CPPA i pocieszyłem się, że niejest ze mną tak tragicznie. Grało się jak zawsze bardzo miło i pomimo kilku moich “wpadek”, nie dałem plamy.

Potem doszedłem do wniosku, że to nie ja się zatrzymałem, ale cała ABADA Polonia skoczyła do przodu – szybciej ode mnie. No cóż… nie można mieć wszystkiego… szkoda 🙂

Na uczelni też ciekawie, projektów dużo, roboty też, ale jakoś nie narzekam. 13 Listopada zorganizowaliśmy zawody dla młodzieży z robotyki z pewną fundacją, której nazwy nie wymienię. Jak powiedzieli niektórzy, zawody wyszły bardzo dobrze, za dobrze. Cały splendor spłynął na w/w fundację, a nam pozostał jedynie smak i kilka wskazówek do tego jak zrobić w przyszłym roku własne zawody :).

I tak w sumie człowiek siedzi i się uczy, więc czasami warto byłoby gdzieś wyjść – odetchnąć od wnętrz.

Dlatego, gdy tylko zobaczyłem śnieg i bezchmurne niebo pomyślałem, że biorę kamerę i lecę w plener. Co jest takiego w zimie, że zmienia świat. Czerń wydaje się być bardziej czarna, kolorów mniej. Szczególnie w lasach, gdzie bezlistne drzewa budują złowrogi nastrój – tak jakby świat zamarł. Ale tak nie jest! Uważny obserwator zauważy miejsca, gdzie natura walczy z zimnem i śniegiem. W tle słychać ptaki, gdzie nie gdzie widać biegające wiewiórki, a z ziemi wyrastają kwiaty, które jeszcze nie poszły spać. Ludzie też jakby żywsi. Dzieci rzucają się śnieżkami, młodzież wyprowadza zwierzęta i biega za nimi śmiejąc się, a zakochani spacerują po parkach i nie widzą niczego poza sobą. Piękno w czystej postaci. Jest to tak piękne, że musiałem się tym z kimś podzielić. Nikogo dookoła nie ma, więc padło na Was 🙂

W nagrodę za wytrwałość w czytaniu kilka zdjęć ze spaceru (większy rozmiar w dziale Fotografia) 🙂

Categories
Capoeira Różności

Wakacje 2010, czyli nie zrealizowane plany i “spontany” zastępcze.

O! Długo tu się nic nie działo! Ostatni raz chyba coś pisałem z okazji warsztatów w Berlinie z Mestre Camisa. Wtedy to na horyzoncie wisiały ambitne pomysły: obóz w Chorwacji, wyjazd w Tatry, Tourne po polskich sekcjach ABADA Capoeira, Wyjazd do Bratysławy na zakończenie lata.
Niestety z tego nie wiele zostało :(. Nie fortunny zbieg okoliczności sprawił, że obóz w Chorwacji się nie odbył. Na zakopane zabrakło czasu, a Bratysławę pieniędzy. Pech…

Zamiast rozwodzić napiszę co udało się załatwić w te wakacje 🙂
1) Wyjazd do Berlina – wraz z kilkoma (kilkunastoma?) polakami pojechaliśmy na mini-warsztaty z Profesorem Zinho. Praktycznie indywidualne treningi, duszna sala i bardzo przyjaźni ludzie sprawili, że wyjazd był bardzo owocny! Dziękuje szczególnie Morenie i Voadorowi, którzy przygarnęli nas do swojego domu 🙂

2) Rajd na Szczecin – może nie wypad czysto sportowy, bardziej historyczno-turystyczny. Zwiedziłem “stare” miasto i kilka dzielnic, spotkałem miłych ludzi i wypiłem hektolitry herbaty z McDonaldsa. Na pewno było warto! Szczególnie, że moja przewodniczka okazała się być bardzo urocza 🙂 Jedyny minus? Hmmm… brak 🙂

3) Inwazja Gdańska – konkretnie Oliwy. Gdy okazało się, że Tatry są zbyt daleko pojawiła się opcja “standardowego” wyjazdu do Gdańska. Jednak z powodów różnych (praca, rodzina itp.) ciągle przekładany był termin. W końcu w ostatni weekend wakacji (wtedy, gdy miała być Bratysława) udało się! Krótki, ale bardzo intensywny wypad do Gdańska połączony z zwiedzaniem starówki, Sopotu, Oliwy i okolic. Tym razem ja robiłem za przewodnika, może nie byłem tak uroczy jak Magda w Szczecinie, ale na pewno nadrabiałem nienaganną dykcją 🙂

A teraz? Powrót do życia Szkoła->Trening->Dom->Szkoła->Trening->Szkoła? Nie!
Co prawda jest dużo szkoły (oh te czwartki), jest dużo nauki (STD!), a do tego sporo roboty (m.in. FLL, treninigi, KNR, TSI, MIN), to pomiędzy nimi znajdzie się czas na bardzo przyjemne momenty, np. spacery 🙂

Tyle! Zdjęć nie będzie, bo nie ma jakiś takich, które by mnie zachwycały 🙂